Otyń | Klasztor (zamek)

Nieruchomość jest położona w centrum miasta, w bliskiej odległości od otyńskiego ratusza. Obejmuje ruiny klasztoru (wcześniej zamku) oraz park wpisane do rejestru zabytków jako zespół architektoniczny (kościół i klasztor).

Budowla na przestrzeni wieków zmieniała swoje oblicze i funkcję. Pierwsze mury gotyckiego wówczas zamku stanęły na początku XIV wieku. Początkowo najprawdopodobniej był to zamek z wieżą, którą 200 lat później przedstawiono w dokumencie herbowym Otynia wystawionym przez króla Ferdynanda I.

Po upadku pierwszych właścicieli – rodziny Zabeltitz, zamek przeszedł we władanie rodu Rechenbergów. Ci w XVI wieku przebudowali obiekt – gotycki zamek przemienił się w jedną najbardziej okazałych rezydencji w północnej części księstwa głogowskiego, w główną siedzibę otyńskiej linii rodu Rachenbergów. 22 pokoje, dwie duże sale, dziewięć piwnic, obszerny dziedziniec, kuchnia, piekarnia, zbrojownia i stajnia na 15 koni. A do tego własna kanalizacja i wodociągi oraz fosa. Kolejne przebudowy miały miejsce do XVII stulecia, kiedy trwały spory członków rodu o prawa do otyńskiego majątku.

Finalnie zamek w 1649 r. przepisano na rzecz zakony jezuitów. Zakon przejął budowlę zdewastowaną i przystąpił do remontów i przebudowy. Powstała kaplica zamkowa, która prawdopodobnie została ulokowana w miejscu dawnej gotyckiej wieży. Na początku XVIII wieku Otyń wraz z zamkiem i pobliskim folwarkiem strawił pożar. Zniszczenia były tak duże, że jezuici musieli rozebrać większość murów i postawić je razem z kaplicą od nowa. Ponad 30-letnia odbudowa niemal do zera zatarła resztki renesansowego charakteru budowli. Klasztor stał się maryjnym sanktuarium. Chociaż zakon został rozwiązany w 1776 r., to jeszcze przez 10 lat jezuici prowadzili w budynku świecki instytut szkolny. Pod koniec wieku za sprawą nowego właściciela (ród Bironów) w klasztorze zaczęli działać również ewangelicy. Klasztor niemal 100 lat był więc miejscem kultu dwóch wyznań. Kolejni właściciele pochodzili z Prus i za ich czasów klasztor wraz ze stylowym parkiem został zadbany. Losy klasztoru w XX wieku są początkiem jego katastrofalnej kondycji, która trwać będzie do współczesności.

Z czasów wojen budynek wyszedł bez szwanku, ale po 1946 roku i po śmierci niemieckiego katolickiego proboszcza klasztor został splądrowany i uległ zniszczeniom w wyniku pożarów. Jeszcze w latach 60. znajdowały się w nim mieszkania pracownicze, ale po wyprowadzeniu się ostatnich mieszkańców obiekt zaczął zmieniać się w ruinę. W połowie lat 90. pojawiła się nadzieja na poprawę w postaci prywatnego właściciela, jednak ten ani budowli w żadnym stopniu nie odbudował, ani nie zabezpieczył przed dalszym niszczeniem.

Opis powstał dzięki Panu Arturowi z Nowej Soli.

Przewiń do góry